Jan Skupiński dochodzi do formy po powikłaniach po Covidzie

Koronawirus nie oszczędza także osób świetnie wytrenowanych, które do tej pory były okazami zdrowia. Jan Skupiński, utalentowany kolarz klubu LKS POM Strzelce Krajeńskie, jest po przebyciu COVID 19. Naszej gazecie opowiada, jak przebiegała choroba i jak się dziś czuje. 

Jan Skupiński źle się poczuł po grudniowym wyścigu w Nowogardzie. – 6 grudnia, po wyścigu w Nowogardzie, bardzo źle się czułem, dlatego trafiłem do szpitala w Gorzowie z podejrzeniem zapalenia płuc – opowiada. Po wielu badaniach okazało się, że ma PIMS-ST (powikłania pocovidowe). – W związku z tym, że mój stan się pogarszał, musiałem zostać przewieziony do szpitala w Poznaniu, gdzie rozpoczęło się leczenie. Te 17 dni w szpitalu były naprawdę ciężkie. Choroba zaatakowała wszystkie narządy łącznie z sercem – mówi Janek. Na szczęście na święta mógł wrócić do domu. Było to możliwe dzięki dobrym wynikom. Nie oznacza to jednak, że już jest wszystko w porządku. – Teraz cały czas staram się odpoczywać, aby serce wróciło do pełnej sprawności. Miałem niewydolność lewej komory serca oraz zapalenie mięśnia sercowego, przez co moje serce pracowało tylko w 40%. Mimo że czuję się już dobrze, wykonywanie codziennych czynności sprawia mi ogromną trudność.  Do roweru będę mógł wrócić za około 6 miesięcy. Wiem, że to będzie ciężki okres, ale jak na razie najważniejsze jest zdrowie. Korzystając z okazji, chciałbym podziękować wszystkim osobom, które wspierały mnie i moją rodzine w tak trudnych chwilach – dodaje Janek. 

 

AL

Fot. Gierłowska.foto

Jan Skupiński przeszedł PIMS-ST. To powikłania pocovidowe, które nawet dla młodego i silnego organizmu mogą okazać się bardzo groźne 

Sprawdź również…

Skip to content