„SPORT PEŁEN WYZWAŃ” – Wywiad z Mateuszem Cieślikiem

Triathlon, łączący pływanie, biegi i jazdę na rowerze, to sport zdobywający coraz większą popularność. Nasze miasto w tej dyscyplinie reprezentuje m.in. Mateusz Cieślik. Jak sportowcowi minął ubiegły sezon? O tym w  wywiadzie poniżej.

Wydaje się, że to dyscyplina bardzo ciekawa i niepozwalająca  zawodnikowi się nudzić, ale z drugiej strony bardzo wymagająca. Co sprawiło, że zainteresowałeś się triathlonem i czym on dla ciebie jest?

Triathlon jest niesamowicie widowiskową dyscypliną sportową. Według mnie najciekawsze są strefy zmian, czyli miejsca, gdzie trzeba założyć kask, ubrać numer startowy, wziąć rower i pognać przed siebie. Dzieje się to zaraz po wyjściu z wody, a więc i na pełnym zmęczeniu, nierzadko ważą się tam losy wyścigu. Samą dyscypliną zainteresowałem się na przełomie gimnazjum i liceum, czyli jakieś 3 lata temu. Nie chciałem, aby wiele lat pływania poszło na marne, chociaż jednocześnie byłem nim znużony. Chciałem spróbować czegoś innego, a że na rowerze jeździłem od zawsze, biegać każdy umie, w połączeniu padło na triathlon.

Nie myślałeś czasem, że lepiej by było skupić się na jednej dyscyplinie, niż na trzech?

Takie myśli często przychodzą mi do głowy, szczególnie podczas treningów łączonych, kiedy muszę ćwiczyć więcej niż jedną dyscyplinę, a ciało odmawia posłuszeństwa. Według mnie jednak to jest właśnie urok tego sportu, czyli jak bardzo jesteś w stanie się zmęczyć, mimo że mięśnie są oszołomione nagłą zmianą pozycji i wykonywaną czynnością.

Co robisz na co dzień? Jak udaje ci się połączyć obowiązki z treningami?

Aktualnie jestem w okresie roztrenowania, co oznacza, że nie muszę w tym miesiącu skupiać się na treningu, aż tak bardzo. Podczas roku szkolnego wygląda to mniej więcej tak, że od poniedziałku do piątku jestem wcześnie rano na basenie, a po lekcjach trenuję na rowerze, biegam albo właśnie łączę to w całość. Na szczęście byłem w szkole, gdzie miałem „na rękę” ze sportem, nie utrudniano mi tego. W wakacje trenowanie jest bardzo ułatwione, ponieważ mam więcej wolnego czasu i jest o wiele cieplej, dlatego znaczną część wakacji spędziłem na obozach z zawodnikami ze Szczecina i Poznania.

Jak wyglądały treningi przygotowawcze do sezonu?

Przygotowania do sezonu zaczynam zawsze w październiku. Są to na początku niezbyt obciążające jednostki treningowe o charakterze tlenowym, aby przyzwyczaić organizm do wysiłku po okresie roztrenowania. Następnie przychodzi czas na „bazę” czyli długie, mocne treningi, wykonywane na zmęczeniu, które mają na celu wytrenować organizm pod względem wytrzymałości. Natomiast już bliżej zawodów same treningi przypominają małe wyścigi pozwalające zaadaptować ciało właśnie do takich prędkości i oswoić się z najdrobniejszymi szczegółami, które są bardzo ważne np. szybkie zapięcie klamry kasku lub sprawny wskok na rower czy zejście z niego. Takie jednostki są najbardziej efektywne kiedy wykonuje je się w grupie z resztą zawodników. Tworzy się wtedy zdrowa rywalizacja i to ona przede wszystkim „pcha” zawodnika do przodu.

Co sprawia tobie najmniej problemów, a co najwięcej w dyscyplinie jaką jest triathlon?

Najmniej problemów sprawia mi oczywiście pływanie, bo jak już wcześniej wspomniałem, trenowałem tę dyscyplinę dłuższy czas i nie mam trudności, by dotrzymać polskiej elicie kroku w tym etapie. Na rowerze czuję się także bardzo dobrze, może nie tak bardzo jak w wodzie, ale rower także jest moją mocną stroną. Niestety nie może być tak kolorowo i to bieg sprawia mi najwięcej problemów. Myślę że jest to spowodowane tym, że późno to zacząłem trenować, ale nie poddaję się i cały czas staram się robić progres biegowy.

 Jak oceniłbyś swój ubiegły sezon?

 Ubiegły sezon oceniam jako stabilny i mocny. Jestem raczej typem zawodnika, który może startować na mocnym i równym poziomie przez cały sezon, a nie szlifuje formę pod jeden konkretny start, gdzie jest nie do pokonania. Oczywiście zdarzyło się jedno czy dwa potknięcia, ale generalnie jeżeli przepracujesz sumiennie okres przygotowawczy bez wymówek, nie ma innej opcji, aby nie było dobrze. Swoją formę na pewno zawdzięczam trenerom: Filipowi Przymusińskiemu UAM TRIATHLON, z którym od października nawiązuję współprace, Adrianowi Szczepańskiemu z IRONMAN SZCZECIN, Leszkowi Małeckiemu, który naprowadził mnie na właściwe tory na początku oraz oczywiście moim rodzicom, którzy wspierają mnie na każdej płaszczyźnie sportowej przygody.

Jaki wyścig był dla ciebie najtrudniejszy? Jaki najważniejszy? Z których zawodów jesteś najbardziej zadowolony?

Myślę, że najtrudniejszym był dla mnie wyścig na dystansie olimpijskim (1,5 km pływania, 40 km roweru i 10 km biegu). Startowałem na tym dystansie pierwszy raz i nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Zbyt dużo wypiłem na rowerze, co odbiło mi się później kolką na biegu. Ścigałem się tam z klubowym kolegą Norbertem Giecewiczem, który jest starszym i bardziej doświadczonym zawodnikiem i za wszelką cenę chciałem go dogonić, co sprawiło, że na tym starcie „wyjechałem się” do końca. Najważniejszym, a zarazem najbardziej udanym startem, były oczywiście Mistrzostwa Polski w Kozienicach, 20 sierpnia, na które zjechali się najlepsi juniorzy z całego kraju. Od początku szło wszystko zgodnie z założeniami, czyli wyszedłem drugi z wody, a na etapie kolarskim wraz z dwoma zawodnikami udało mi się stworzyć trzyosobową ucieczkę. Na bieg zeszliśmy z 45-sekundową przewagą. Ostatecznie skończyłem zawody na 6. miejscu. Miałem oczywiście chęć na podium, lecz tego dnia kilku rywali okazało się mocniejszych.

Co uważasz za swój największy dotychczasowy sukces?

Tutaj trzeba rozgraniczyć rangi zawodów. Oczywiście można wygrać lokalne zawody i się z tego cieszyć, ale prawdziwa satysfakcja przychodzi wtedy, gdy wygrasz z zawodnikami na poziomie krajowym. Dlatego w kategoriach sukcesów traktuję każde mocne ściganie na poziomie z zawodnikami, którzy siedzą w tym od lat i prezentują naprawdę wysoki poziom sportowy.

Jakie są Twoje plany startowe na najbliższy czas? Jakie cele stawiasz przed sobą w kolejnym roku?

Aktualnie jestem w okresie planowania, pomiędzy jednym sezonem a drugim. Nie mam ciężkich treningów ani zawodów do wykonania. Być może wystartuję w jakimś biegu lub wyścigu na rowerze, ale będzie to raczej forma zabawy. Natomiast w sezonie 2018 przechodzę z juniora do kategorii młodzieżowca, co oznacza, że wyścigi będą cięższe, dłuższe, a rywale mocniejsi. Póki będę czerpał z tego przyjemność, to dam z siebie wszystko i nie odpuszczę.


Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Biały

Artykuł pochodzi z papierowego wydania Ziemi Strzeleckiej z numeru 16/2017.

Sprawdź również…