Wywiad z trenerem MKS Łucznik po rundzie jesiennej

Rozmawiamy z trenerem Piotrem Guszpitem po rundzie jesiennej gorzowskiej klasy okręgowej, w której ostatecznie MKS Łucznik zajął 8. miejsce.

Jak trener ocenia rundę jesienną z własnej perspektywy?

Moja czysto subiektywna ocena jest jak najbardziej pozytywna. Chociaż słowo pozytywna nie oddaje w pełni tego, co miało miejsce w mojej pracy z drużyną Łucznika. Ale o tym dalej. Podejmując się prowadzenia Łucznika byłem pełen obaw, czy dostanę od drużyny kredyt zaufania. Taki kredyt na „dzień dobry” otrzymałem od Zarządu klubu. O kredyt chłopaków trzeba było powalczyć. Z perspektywy półrocza mogę chyba powiedzieć, że drużyna „wpuściła” mnie do szatni i gramy już do jednej bramki. Bo jak można było zobaczyć podczas meczów – nie jestem łatwym partnerem. Ale to wynik buduje atmosferę i ten wynik ciągnęliśmy do końca. Stąd też widzę akceptację chłopaków tego, co robimy. To było dla mnie najważniejsze.

Co w tej rundzie było na plus, a co na minus ? 

Wydaje mi się, że na plus mogę zaliczyć naszą zdobycz punktową i miejsce w tabeli. Natomiast minus tej rundy to zbyt duża rotacja w składzie. Raczej wymuszona niż zamierzona przez trenera. Dysponując 27 zawodnikami, można dokonywać rotacji pod warunkiem, że dysponuje się wyrównaną grupą zawodników. Tej tezy nie mogę jednak potwierdzić.

Jaki mecz w rundzie był trenera zdaniem najlepszy?

Nie będę chyba odosobniony w tej ocenie i stwierdzeniu, że najlepszy mecz Łucznik zagrał z Orłem Międzyrzecz. Myślę, że to znajdzie potwierdzenie w opinii kibiców, a także działaczy klubu. Dość blisko tego poziomu drużyna była jeszcze w meczu z Radowiakiem Drezdenko – szczególnie w drugiej połowie. Najsłabszy mecz drużyna zagrała w Sulęcinie, co było widać po wyniku.

Mieliśmy okazję obserwować różne drużyny, które rywalizowały z MKS-em w rundzie jesiennej. Którą według trenera można uznać za najmocniejszą w okręgówce?

Z drużyn przyjezdnych, które grały w Strzelcach, najwyższą ocenę wystawiam beniaminkowi, czyli Pogoni Skwierzyna. Natomiast największe możliwości piłkarskie wśród drużyn, które nas gościły zaprezentował nasz derbowy rywal ze Starego Kurowa. Bardzo dobre wrażenie sprawiał też zespół z Sulęcina.

A jak na jej tle ocenia trener grę swojej drużyny?

Drużyna Łucznika stanowi silny zespół tej ligi. Chociaż początek rozgrywek nie napawał optymizmem. Dwie porażki nie zostały najlepiej odebrane zarówno przez zawodników jak i przeze mnie. Kilka punktów nam uciekło z różnych przyczyn. Optymalnie powinniśmy mieć około 30+/-3 punktów po tej jesieni. Trzeba się jednak cieszyć z tego, co posiadamy. Dlatego nie ma tragedii, ale jest sportowa złość w chłopakach, którzy bardzo chcą grać jeszcze lepiej.

A co ze skutecznością? Czy zadowala trenera średnia bramek 1,6 bramki na mecz?

Ta skuteczność chyba nikogo nie zadowala. Jest to nasza pięta achillesowa. Zważywszy jednak na fakt, że nie dysponujemy książkowym napastnikiem, runda jesienna upłynęła na poszukiwaniu alternatywy dla rasowego snajpera. Na początek postawiłem na Bartka Stuchlego. Nie udało mu się zagrać na takim poziomie, by być naszą „9”. Drugim rozwiązaniem deficytu napastników został Mateusz Izbicki. Wszystko szło w dobrym kierunku, bo bardzo dużo kreował z przodu. Strzelił 4 gole i zaliczył kilka świetnych asyst. Niestety, niedyspozycja Marcina wykluczyła go z 4 ostatnich meczów i nie mógł nam pomóc. Końcówkę graliśmy bez jakiegokolwiek napastnika, łatając tę pozycję Oskarem Nowowiejskim, Patrykiem Jarząbkiem czy też Jędrzejem Pawelcem. W tych 4 meczach zdobyliśmy 4 punkty i 3 bramki, co nie jest świetnym wynikiem. Na szczęście udało nam się pokonać w ostatnim meczu Piast Karnin, dopisując do swojego dorobku 3 pkt.

Jakie elementy gry według trenera wymagają szczególnej poprawy?

Kolokwialnie odpowiem, że wszystkie. Zakładam, że uda mi się w przerwie zimowej dopracować ustawienie drużyny w kilku wariantach gry zarówno defensywnej jak i ofensywnej. Chciałbym, by nasza obrona stanowiła solidny monolit, bardzo trudny do ogrania. Natomiast będziemy też szukać rozwiązań gry ofensywnej w celu poprawy skuteczności. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Który zawodnik według trenera zasłużył najbardziej na wyróżnienie?

Niestety nie mogę wskazać jednego zawodnika. Nie mogę też wskazać lidera tej drużyny. Jeszcze się nie wykreował. Być może dojdzie do tego podczas obozu, na który w styczniu wybieramy się do Wałcza. Będzie to krótki, bo 4-dniowy obóz, ale bardzo dużo sobie po nim obiecuję. Myślę też, że zintegruje to grupę jeszcze bardziej. Być może wykreuje się tam też poszukiwany lider drużyny.

A czy któryś z graczy trenera zawiódł?

Ani przez moment nie patrzyłem na zespół pod tym kątem. Przejąłem drużynę z jej wszystkimi wadami jak i zaletami. Moją rolą było wydobyć z zawodników to, co mają najlepszego i wydaje mi się, że w jakimś stopniu mi się to udało. Jest grupa zawodników, którzy mają duży wpływ na grę zespołu, ale jest też grupa, która tego wpływu nie ma, bądź go nie wywiera. Ale nie mogę powiedzieć, że ktoś mnie zawiódł. Do pełnej oceny zawodników potrzebuję jeszcze rundy rewanżowej. Wtedy mogę pokusić się o oceny indywidualne każdego z graczy Łucznika i na pewno to zrobię.

Czy trenera i zawodników satysfakcjonuje miejsce i ilość punktów na koniec rundy?

Patrząc na tabelę, nie wygląda to źle. Oczywiście, chciałoby się więcej. Może te więcej zrobimy na wiosnę. Dorobek 21 pkt i dzielone miejsce 6-8 w lidze okręgowej trzeba doceniać, tym bardziej, że rok temu drużyna zdobyła kilka punktów mniej.

Czy uzyskana lokata daję MKS-owi gwarancję bezpieczeństwa utrzymania w okręgówce?

Patrząc, jak wyglądały tabele końcowe w ostatnich latach uważam, że do utrzymania w okręgówce brakuje nam około 10 pkt. Jednak po takiej jesieni nie zamierzamy skupiać się na walce o utrzymanie, ale chcemy się rozwijać piłkarsko. Tym samym zdobywać bardzo ważne doświadczenie i przy okazji dużo punktów. Ale i tak wszystko wyjdzie w „praniu”.

Czy ma trener plan na okres zimowy?

Oczywiście, że plan przygotowań mam już przygotowany. Zostały mi tylko do dogadania terminy 3 sparingów. Rozpoczynamy 16 stycznia na własnych obiektach. Później 24 stycznia wyjeżdżamy do Wałcza na 4-dniowy obóz, i po powrocie skupiamy się na dalszym przygotowaniu do rundy wiosennej, trenując 3 razy w tygodniu, kończąc tydzień grą kontrolną. Planuję rozegrać 6 może 7 sparingów. Głównym celem przygotowań będzie zdecydowana poprawa motoryki zawodników oraz dogrywanie poszczególnych elementów taktyki w taki sposób,by maksymalnie wykorzystać potencjał drużyny.

Jakie cele na rundę wiosenną stawia trener sobie i drużynie? 

Moim celem jest przygotować zespół do wiosny w taki sposób, by kibice, którzy będą przychodzili oglądać ich poczynania, mogli powiedzieć, że ten Łucznik Guszpita to gra bardzo fajną piłkę, nie dość, że miła dla oka, to jeszcze do bólu skuteczna. Tego sobie, a przede wszystkim kibicom Łucznika bardzo mocno życzę w nadchodzącym 2019 roku. Gorąco pozdrawiam i zapraszam na nasze mecze wiosną.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Anna Biały

Sprawdź również…