Świąteczne wspomnienia Strzelczan

W przedświątecznym zgiełku pracy związanej z przygotowaniami do nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia zapraszamy Państwa do lektury wyjątkowych wspomnień znanych nam na co dzień osób mieszkających w naszej gminie.

MATEUSZ FEDER – BURMISTRZ MIASTA I GMINY STRZELCE KRAJEŃSKIE

Od dziecięcych lat wigilia kojarzy mi się z najbliższą rodziną. Zawsze były kolędy, 12 potraw i na samym końcu Mikołaj i prezenty. Byli także kolędnicy, których w ostatnich latach bardzo brakuje. Obecnie ten najbardziej sympatyczny dzień w roku spędzamy nadal z rodziną. Od dwóch lat obchodzimy dwie wigilie. Pierwsza jest u rodziców małżonki. Później idziemy na wigilię do mojej mamy, gdzie zawsze jest brat z żoną i ich syn. Czytamy fragment Ewangelii i oczywiście kolędujemy (choć głosem nie grzeszę – śmiech). Przed dzieleniem się opłatkiem zawsze jemy czosnek, który posypujemy solą, zagryzamy to chlebem. To tradycja wschodnia, którą do naszego domu wprowadzili nieżyjący dziadkowie od strony mamy. Czosnek i sól ma zapewnić zdrowie na kolejny rok. Wieczorem idziemy na pasterka. Jeśli chodzi o część kulinarną to w sposób szczególny oczekuję na barszcz z uszkami i pierogi ruskie oraz z grzybami i kapustą. To zawsze wykonuje mama. Generalnie z żoną lubimy proste, tradycyjne potrawy. Może będę dziwakiem, ale nie przepadam za karpiem. Jeśli chodzi o prezenty – nigdy w domu nie był to główny temat świątecznych przygotowań. Jednak gdy byłem dzieckiem, zawsze bacznie obserwowałem rodziców wracających z zakupów, a raczej ich torby. Czasami przeszukiwałem szafy, ale nigdy nic nie znalazłem – rodzice ukrywali wszystko u babci. Oczywiście to już w okresie kiedy wątpiłem w hojność Mikołaja i wiedziałem, że rodzice muszą mu pomóc. Prezent, który najbardziej pamiętam to wieża, którą dostaliśmy na początku lat 90. Byliśmy tak marudni, że Mikołaj już w dzień Wigilii bladym świtem tę wieżę włożył pod choinkę. Oczywiście obudziliśmy się o 5 rano i z wielkim rumorem rozpakowywaliśmy wielki karton. Kiedyś dostałem też żółty, blaszany autobus, który służył mi kilka dobrych lat. Mała rzecz, a cieszyła.


foto. Mateusz Feder, Mikołaki w Strzelcach, 1991 rok – archiwum rodzinne

MATEUSZ KARKOSZKA – WICEBURMISTRZ MIASTA I GMINY STRZECE KRAJEŃSKIE

Od wielu lat mamy taką myśliwską tradycję, że Wigilię często zaczynamy w lesie. Kiedyś jako maluch z tatą, teraz jako ojciec ze naszymi synami jedziemy z opłatkiem do zwierząt. Rozpalamy ognisko, zapalmy świeczkę i wciskamy opłatek w słomę w paśniku lub w leśną ściółkę. Siedzimy dłuższą chwilę opowiadając sobie różne leśne historię. Od jakiegoś czasu zapalamy też znicz przy krzyżu, który stoi w młodniku niedaleko naszego domku myśliwskiego. Nie wiemy nawet kto tam leży, ale jest jakaś potrzeba, by zatrzymać się w takim właśnie miejscu choćby na chwilę. Boże Narodzenie zawsze spędzamy w domu z najbliższymi. Osoby przy stole czasami się zmieniają, bo rodzina mieszka w różnych częściach regionu. Ale prawie zawsze jest gwarno przez trzy dni. Zgodnie z tradycją jem wszystkie 12 potraw, żeby było 12 szczęśliwych miesięcy. Choć przyznaję, że już przy potrawie „za listopad” zaczynają się problemy. Z domu babci wynieśliśmy zwyczaj wsadzania monet do pierogów i uszek. Kto znajdzie pieniążek podobno ma mieć farta w nowym roku. To dobry patent na święta, bo pierogi i uszka nigdy nie zostają na zmarnowanie. Prezentów raczej się nie pamięta. Bardziej uczucie związane z oczekiwaniem na Mikołaja. Te tajemnicze hałasy, podglądanie jak wygląda, którędy wszedł. Dziś sam hałasuję, ale ze względu na dzieci, które pewnie czytają gazetę, nie mogę za wiele mówić. A Mieszkańcom życzę tradycyjnie zdrowia. Ale także wielu świątecznych wzruszeń. Bo tylko w takich momentach uświadamiamy sobie, co w życiu jest najważniejsze.


foto. Mateusz Karkoszka z siostrą, Wigilia, rok 1984 lub 1985 – archiwum rodzinne

JADWIGA JANUSZ – PRZEWODNICZĄCY RADY MIEJSKIEJ

Święta Bożego Narodzenia, jak co roku spędzam z najbliższą rodziną, czyli z mężem, teściami, bo moi rodzice już nie żyją i moimi ukochanymi dziećmi w moim domu. Nie wyobrażam sobie świąt bez śledzia w śmietanie i ziemniaków w mundurkach, to jest moje ukochane danie, bez niego dla mnie święta nie istnieją. Lubię też karpia i pierogi kapustą i grzybami. Wigilię od modlitwy zawsze rozpoczyna najstarszy członek naszej rodziny. Prezent, które otrzymuję od św. Mikołaja zawsze są dla mnie ważne, ale pamiętam, gdy jako 9 – letnia dziewczynka otrzymałam wymarzone wówczas łyżwy figurowe, które oczywiście były białe. Zabawnym epizodem z okresu świątecznego są dla mnie puste papierki po cukierkach, które wiszą na naszej choince. Tajemniczym sposobem we wnętrzu opakowania nie znajduję łakoci, lecz inne ciekawe rzeczy, które tylko wyglądem sprawiają wrażenie, że cukierki, który powiesiłam jest nietknięty. Do dziś nie wiem, jakie to aniołki zajadają się tymi łakociami, bo do dziś nie udało mi się ich przyłapać. Chciałbym życzyć wszystkim mieszkańcom gminy Strzelce Krajeńskie świat rodzinnych, białych, spokojnych, radosnych i by nikomu nie brakło tego pustego miejsca przy stole i by nikt w tym czasie nie czuł się samotny.

Choinka w domu Państwa Januszów. – foto. archiwum rodzinne

Pani Jadwiga Janusz. – foto. archiwum rodzinne

BOGUSŁAW KIERUS – WICESTAROSTA POWIATU STRZELECKO-DREZDENECKIEGO

Święta spędzam zawsze w domu. Do wigilijnego stołu siadam z żoną, synami i synową. Na stole musi być ryba, którą sam przygotowuję, kapusta z grochem, którą robi moja żona, barszcz i pierogi z kapustą i grzybami. Wszystkie prezenty, które otrzymałem są dla mnie równie ważne i cenne. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i nadchodzącego Nowego Roku życzę wszystkim wielu łask Bożych, zdrowia i pogody ducha. Niech niepowtarzalna atmosfera tych dni przyniesie radość i wytchnienie, doda sił do dalszego działania. Niech się zrealizują zamierzenia i spełnią marzenia, a dany nam czas niech będzie pełen sukcesów i satysfakcji.


foto. Rodzinne święta w domu Państwa Kierusów. – archiwum rodzinne

MAREK HALASZ – PRZEWODNICZĄCY RADY POWIATU

Razem z żoną mamy to szczęście, że nasza najbliższa rodzina mieszka w Strzelcach i święta spędzamy u naszych rodziców. Do wigilijnego stołu zasiadamy w gronie najbliższych, a wieczerzę zaczynamy zawsze od czytania fragmentu ewangelii wg św. Łukasza. Moją ulubioną wigilijną potrawą jest zupa rybna gotowana na karpiu oraz ryba po węgiersku. W rodzinie śmiejemy się, że to wszystko od pochodzenia naszego nazwiska ponieważ halasz po węgiersku oznacza rybak. Najlepszy prezent? Może nie najlepszy, ale ten który zapamiętałem to rózga od moich braci. Był to najładniej zapakowany prezent pod choinką, a bracia mieli wtedy naprawdę ubaw, że swojego pięcioletniego brata doprowadzili do łez. Święta w naszym domu to dużo kolędowania. Ja wtedy dogrywam na saksofonie, a brat na akordeonie. Życzę wszystkim spokojnych, pełnych zgody i spędzonych w gronie najbliższych Świąt Bożego Narodzenia. Niech radość z narodzenia Jezusa prowadzi nas i daje nam siłę i nadzieję na cały rok 2018!

foto. Marek Halasz z Mikołajem, 1989 rok – archiwum rodzinne

GRZEGORZ RAKIEJ – PREZES STRZELECKIEGO PGK

Święta Bożego Narodzenia spędzam w rodzinnym gronie. Lubię przede wszystkim potrawy rybne, w szczególności karpia. Najlepszym prezentem, który dostałem od św. Mikołaja to były łyżwy hokejowe, które otrzymałem w czwartej bądź piątej klasie szkoły podstawowej. W imieniu swoim i pracowników PGK Strzelce Krajeńskie życzę strzelczanom świąt wypełnionych radością i miłością, niosących spokój i odpoczynek. Nowego roku spełniającego wszelkie marzenia, pełnego optymizmu, wiary, szczęścia i powodzenia.

JAN PROKOP – ARTYSTA

Święta spędzam w swoim domu, bo stan zdrowia nie pozwala mi na podróże do rodziny. W pamięci wciąż mam święta Bożego Narodzenia, które obchodziłem w moim domu rodzinnym. Przygotowania do tych świąt rozpoczynało się już latem, bo te święta związane są z tym wszystkim, co rośnie i żyje w lesie, w polu i w wodzie, czyli grzyby, ziarno i ryby. W samą Wigilię nie było też zbyt wiele pracy, bo wszystko przygotowywane było z dużym wyprzedzeniem. Choinkę ubierało się w południe w Wigilię, to jest polską tradycją, która niestety nie jest już praktykowana. Na wsiach po choinkę jechało się saniami. W ubraniu choinki brały udział całe rodziny, co tworzyło niepowtarzalną atmosferę, zwłaszcza, że wiele ozdób robiło się ręcznie, a te najpiękniejsze robiły nasze kochane babunie razem z dziećmi. Jako dzieci czekaliśmy na ten moment z wytęsknieniem. Moimi ulubionymi potrawami to śledź, karp, kluski z makiem, barszcz czerwony, kapusta z grochem, kapusta z fasolą, uszka z grzybami i pierogi z kapustą i grzybami. Po kolacji wigilijnej, kto mógł jechał zawsze na pasterkę. Za moich czasów prezentów nie było. Jedynie pod stół rzucano pieniądze dla dzieci, które z wielką radością próbowały zebrać, jak największą ich sumę, bo chętnych było wielu. Pamiętam, jak w rodzinnym gronie wszyscy śpiewali kolędy. To był wyjątkowy czas. Chciałbym życzyć wszystkim strzelczanom wszystkiego, co najlepsze i by nadchodzący rok był lepszy od obecnego.

MARIUSZ AMBROŻUK – MUZYK

Święta spędzam w gronie rodzinnym. Śpiewamy, kolędujemy ile się da! Taką małą tradycją stało się to, iż gramy na pasterce w mojej rodzinnej wiosce, w Lubicz razem z moimi dziećmi, które też chcą uprawiać taki sport, jak tata. Moją ulubioną potrawą, bez której nie wyobrażam sobie świąt to groch z kapustą później karpik, którego uwielbiam. Jeśli chodzi o prezenty to oczywiście skarpety – rozmiar 42 (uśmiech). Życzę wszystkim mieszkańcom naszej gminy dużo zdrowia, bo ono jest najważniejsze i uśmiechu na twarzy każdego dnia !!! Wszystkiego najlepszego !!!

KSIĄDZ PAWEŁ SZTYBER – WIKARIUSZ PARAFII RZYMSKOKATOLICKIEJ ŚW. FRANCISZKA W STRZELCACH KRAJ.

Święta Bożego Narodzenia są bardzo ważnym wydarzeniem w mojej rodzinie, gdzie odkąd pamiętam zajmowały dużo czasu przygotowań i obowiązków z nimi związanych, każdy był bardzo zaangażowany. Święta zawsze spędzaliśmy rodzinnie, gdzie wigilijna wieczerza zawsze niosła ze sobą wiele tradycji i pewnej naszej rodzinnej kurtuazji, jedną pamiętam do dziś i zawsze jest bardzo mocno pielęgnowana : nikt od momentu rozpoczęcia modlitwa i łamaniem opłatkiem nie mógł odejść od stołu, a mama czy wcześniej robiła to babcia, podawała w odpowiedniej kolejności 12 dań wigilijnych. Wiec nigdy nie było wszystko na stole tylko po kolei było podawane przez Panią domu. Oczywiście puste miejsce przy stole i powiem szczerze, że zawsze, jak byłem dzieckiem chciałem, żeby ktoś w końcu zapukał do drzwi naszego domu i zasiadł z nami przy stole. Nie wyobrażam sobie Wigilii bez barszczu z uszkami choć najbardziej czekałem na pierogi z grzybami, które moja mama robiła tylko raz w roku i to właśnie na Wigilię. Po wieczerzy oczywiście prezenty, pamiętam jeden szczególny dla mnie – była to maskotka psa, którą dostałem w wieku 6 lat. Tak ją pilnowałem i dbałem o nią, że w końcu zgubiłem w przedszkolu. Po niej zostały mi tyllko zdjęcia z wigilii bo na każdym musiałem być ja i mój pluszowy piesek. Chciałbym życzyć naszym mieszkańcom miasta i gminy Strzelce przede wszystkim rodzinnych świąt, żeby ten czas, który tak szybko ucieka był wykorzystany dla rodziny, co do ostatniej chwili. Niech ten pokój Chrystusowy, który wypływa z szopki betlejemskiej ogarnia wasze serca i rodziny. Niech Chrystus rodzi się w Waszych sercach codziennie w prostych gestach miłości chrześcijańskiej – tego nam wszystkim potrzeba!


foto. Z prezentem od św. Mikołaja.- archiwum rodzinne

KSIĄDZ ARTUR GRABAN -PROBOSZCZ PARAFII PRAWOSŁAWNEJ W BRZOZIE I ŁUGACH

Święta Bożego Narodzenia to dla mnie okres bardzo pracowity. Obsługuję dwie parafie w Brzozie i w Ługach. Świętujemy kilka dni i w każdej z parafii mamy nabożeństwa świąteczne. Zaczynamy 6 stycznia a kończymy 9 stycznia. Na liturgii 6 stycznia każda rodzina z parafii otrzymuje prosforę ( chleb eucharystyczny), którym dzielimy się w na wigilii jak katolicy opłatkiem. W nocy jest pasterka, rano 7 stycznia święto Bożego Narodzenia. W kolejne dni wspominamy Bogarodzicę i Św. Męczennika Archidiakona Stefana. Za stołem wigilijnym zasiadam z żona i trzema córkami, czasem goszczą moje siostry. Zupa grzybowa taka mocno ciemna to moje ulubione danie, zawsze zjem jej za dużo i muszę to potem „odchorować” ale jem ją tylko raz w roku. Jest jeszcze Kieselycia (żur), który jest stałym elementem na naszej wigilii. Pamiętam, jak otrzymałem w prezencie od Mikołaja wymarzone łyżwy hokejowe firmy bauer, marzyłem o takich łyżwach kilka lat jako młody hokeista,ale były dwa numery za duże. Jako dziecko zawsze mocno przeżywałem spotkanie ze Świętym Mikołajem, zawsze przed prezentem na sali parafialnej Mikołaj wymagał znajomości wierszyka. Ja w stresie zapomniałem wiersza i powiedziałem fragment piosenki ludowej, gdzie imię Mikołaj występowało. Ale to nie był dobrze dobrany tekst. W wolnym tłumaczeniu na język polski brzmi ” Mikołaju ja umieram, idź po gorzałkę, lecz nie przynoś jedną flasze, przynieś cała skrzynek”, czym rozbawiłem Mikołaja i całą sale katechetyczną. Spokojnych świąt Bożego Narodzenia, spędzonych z bliskimi, w ciepłej, rodzinnej atmosferze, oraz samych szczęśliwych dni w nadchodzącym nowym roku życzę wszystkim parafianom i mieszkańcom gminy Strzelce Krajeńskie.

BOGUMIŁA SERGIEJEW – KIEROWNIK STRZELECKIEGO KLUBU SENIORA „POGODNY UŚMIECH”

Święta spędzam w domu, bardzo lubię swój dom. Kiedyś był to dom rodzinny z mamą. Przed świętami piekło się ciasteczka, które następnie wieszało się na choince. Jabłuszka i rożne ozdoby choinkowe zrobione własnoręcznie. Pomarańcze to był towar deficytowy, ale jak za to smakowały. Wystane w kolejce. Potrawy to oczywiście zupa grzybowa z borowików, pierożki, kutia śledzik, karp. Ciasto drożdżowe bezapelacyjnie. Wiele tego nie było, ale atmosfera i dzielenie się opłatkiem to najpiękniejsze wydarzenie. Łzy przy dzieleniu, ach cudownie wspominam. Wspomnień czar proszę bardzo. Siostra w Wigilie spaliła choinkę! Świeczki się paliło kiedyś, spalona firanka, ale to dziś miło się wspomina. Pasterka, śnieg po kolana. Śpiew kolęd. Każdy był odświętnie ubrany. Buty wypastowane przed Wigilią. Nic po Wigilii już nie wolno było robić. W drugi dzień były dopiero odwiedziny u znajomych. Ale na pierwszym miejscu rodzina. Przed świętami robiliśmy ozdoby choinkowe z papieru. Do dziś to robię. Zgoda sąsiedzka tez musiała być. Węgiel i drzewo przyniesione z komórki, żeby starczyło i nie chodzić w święta. Życzę mieszkańcom mojej rodzinnej i kochanej miejscowości, radości z każdego dnia, miłości, wzajemnego zrozumienia. Niech święta Bożego Narodzenia i wigilijny wieczór upłyną Wam w szczęściu i radości przy staropolskich kolędach i zapachu świerkowej choinki. Niech Wam się darzy w nowym Roku , niech szczęście, które dajecie innym do Was wracało ze zdwojona mocą!

MICHAŁ PALUTA – SPORTOWIEC

Święta spędzam w Strzelcach, i jest to miejsce gdzie najbardziej lubię je spędzać. Do wigilijnego stołu zasiądę z moja narzeczona oraz moja i jej najbliższa rodziną. Ulubiona potrawa to sałatka warzywna oraz makiełki, ale szczerze mówiąc każda potrawa mogłaby być moja ulubioną. Łącznie z ciastem! Dla mnie co roku najlepszym prezentem jaki mogę dostać jest możliwość spotkania z większością rodziny oraz delikatne odpuszczenie „sportowej diety”. Epizodów zabawnych nie mam, ale pamiętam jak kiedyś dostałem rózgę – nie byłem szczęśliwy z tego powodu! A naszym mieszkańcom chciałbym życzyć oprócz spokojnych to przede wszystkim zdrowych świat, abyśmy pamiętali ze największym prezentem jaki możemy dać jest szacunek do drugiej osoby, oraz dużo chęci na poranny spacer następnego dnia!

URSZULA SZADYKO – ARTYSTKA

Przy wigilijnym stole zasiadamy z dziećmi i wnukami. W tym roku dołączyła do nas mała Hania. Nie wyobrażamy sobie Wigilii bez choinki sięgającej sufitu, sianka pod obrusem, czy miejsca dla niespodziewanego gościa. Na naszym stole królują tradycyjne potrawy: karp, pierogi, ulubiony śledź pod pierzynką i po litewsku, ale także pieczony łosoś. Nawet kompot z suszonych owoców w tym dniu ma niezwyklej smak. Jeśli chodzi o prezenty, wszystkie sprawiają ogromną radość, ale z wielkim sentymentem wspominam prezent od wtedy czteroletniej wnuczki Wiki, która zrobiła bombkę. Na naszej choince wieszam także bombkę z mojej pierwszej gwiazdki. Dostałam ją na pierwsze święta w moim rodzinnym domu od taty, dziś ma już ona 54 lata. Zawsze wzbudza cieple wspomnienia świąt z dzieciństwa. Mieszkańcom naszej pięknej gminy życzę radosnych, rodzinnych, ciepłych i magicznych świat oraz zdrowia i wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku.

MARCIN PROSZOWSKI – komendant 1 Strzeleckiego Szczepu Harcerskiego „Czarna Jedynka”

Święta to czas, na który wyczekuje cały rok. Ostatnimi czasy mieszkam, studiuje oraz pracuje w Poznaniu, gdy tylko nadarzy się okazja, to zjeżdżam do mojego miasta rodzinnego. Święta to jedno z tych okazji, gdzie mogę spędzić Boże Narodzenie oraz Nowy Rok wraz z moją rodziną oraz przyjaciółmi. Na ten magiczny czas zjeżdża się cała moja rodzina, m.in. moi liczni bracia, których rozsypało po świecie w poszukiwaniu dobrobytu. Do wigilijnego stołu zasiada cała rodzina wraz z rodzinami moich braci co oznacza, że potrzebowaliśmy większego stołu, abyśmy mogli się wszyscy zmieścić. Mogliśmy zakupić tylko taki, który zmieści się w dużym pokoju. (Gdyby tylko można było zburzyć jedną z ścian aby wstawić jeszcze dłuższy stół). Na stole pojawiają się same specjały mojej mamy, które, dzięki doświadczeniu i matczynej miłości, są zawsze smaczne i syte. Do specjałów należą m.in. krokiety, pierogi, barszcz z prawdziwego zdarzenia, różne ciasta np. murzynek. Nie mam mowy, aby ktoś odszedł od stołu bez pełnego brzucha. Dostawałem dużo prezentów, ale w tym pięknym okresie nie o to chodzi. Chodzi oczywiście o rodzinę, która jest dla mnie najważniejsza. Dawno nie było całej rodziny w komplecie, często ktoś odpadał, a bo praca albo coś innego. Co za tym idzie moim największym a za razem najwspanialszym prezentem było to, gdy wszyscy moi bracia się zjechali na święta dawno temu. Teraz jest okazja, aby w tym roku dostał ponownie ten sam prezent. Drodzy mieszkańcy, z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia życzę Wam wszystkim przede wszystkim miłości, gdyż ona nadaje naszemu życiu sens. Abyście mogli spędzić te zbliżające się święta w gronie najbliższych Wam osób oraz mogli cieszyć się z każdej chwili Waszego życia.

Sprawdź również…