Wielkie zmiany na talerzach
Od 1 września w szkolnych i przedszkolnych stołówkach nastąpiła wielka zmiana. Więcej roślin, obowiązkowa ryba, mniej cukru – to tylko część z głównych założeń reformy na talerzach. Jak nasze placówki przygotowują się do nowych wytycznych?
Zmiany weszły w życie na mocy rozporządzenia Ministra Zdrowia i są obowiązkowe dla wszystkich placówek oświatowych. Nowe zasady wprowadzają m.in. znaczące ograniczenie zawartości cukru, soli i tłuszczu w diecie dzieci. W tygodniowym jadłospisie stołówka musi uwzględnić dwa posiłki ze świeżego mięsa, jeden z ryby oraz jeden na bazie roślin strączkowych bez dodatku produktów odzwierzęcych. Nowe przepisy nakładają również wymóg, aby co najmniej dwa razy w tygodniu zupy były przygotowywane wyłącznie na wywarach warzywnych.
Do tych zmian stołówki szkolne i przedszkolne przygotowywały się już od kilku miesięcy. Pracownicy odbywali szkolenia, konsultowali się ze specjalistami, a teraz wdrażają nowe zasady w życie. W „Smerfach” kuchnia przygotowuje posiłki na miejscu. Przedszkole nr 1 korzysta z obiadów serwowanych przez Szkołę Podstawową nr 2, natomiast śniadania „na Saperów” przygotowuje kuchnia żłobkowa.– Mieliśmy szkolenia i znamy nowe normy żywieniowe. Mówią one m.in. o tym, że na 100 g produktu można użyć maksymalnie 5 g cukru oraz nakazują wprowadzanie większej ilości warzyw strączkowych – mówi Agnieszka Fabiańska, intendentka w Przedszkolu Samorządowym nr 2. – Spore utrudnienie czeka nas z tłuszczami, ponieważ musimy ograniczyć tłuszcze odzwierzęce. W związku z tym do smarowania kanapek proponuje się np. serek puszysty, ale nie wszystkie dzieci go lubią. Inną opcją jest smarowanie chleba oliwą z oliwek. Wymagane jest też podawanie większej ilości produktów pełnoziarnistych, takich jak razowy makaron czy brązowy ryż. Wprowadzaliśmy je już kiedyś, ale dzieci zazwyczaj nie chcą ich jeść. Dlatego na razie mieszamy różne rodzaje makaronów, żeby przyzwyczajać najmłodszych stopniowo i powoli – dodaje intendentka.
Obie strzeleckie podstawówki mają własne kuchnie, a wydawanie obiadów rusza w nich od 14 września. Pracownicy są już po pierwszych szkoleniach. – Największym wyzwaniem jest posiłek na bazie roślin strączkowych bez użycia składników odzwierzęcych – mówi Irena Podkuwka, intendentka w Szkole Podstawowej nr 2. – Duża zmiana dotyczy także faktu, że zupa nie może być już samodzielnym daniem. Do tej pory dwa razy w tygodniu podawaliśmy samą zupę, a trzy razy drugie danie. Teraz zupa nie jest uznawana za samodzielny posiłek. Kładzie się znacznie większy nacisk na warzywa, owoce i produkty pełnoziarniste. Mamy obawy, czy dzieci będą chciały jeść takie obiady. Z obserwacji wiemy, że często unikały surówek, a teraz ma być ich jeszcze więcej. Nie przepadają też za rybami, które będą obowiązkowe raz w tygodniu. Czas pokaże, jak przyjmą nowe menu – podsumowuje.
Rt
Komentarz dietetyka na temat nowych przepisów w stołówkach
Agnieszka Wianecka: Moim zdaniem zmiany idą zdecydowanie w dobrym kierunku. Bardzo na plus oceniam większą ilość warzyw i owoców, produktów pełnoziarnistych, ograniczenie cukru czy dodanie obiadów „niemięsnych”. Oczywiście same przepisy to jedno, a ich realizacja to drugie. Mam nadzieję, że przygotowywane posiłki będą smaczne i atrakcyjne dla dzieci. Bo nawet najzdrowszy obiad nie spełni swojej funkcji, jeśli większość zostanie na talerzu. Warto jednak zaznaczyć, że stołówka szkolna czy przedszkolna jest tylko częścią żywienia dziecka. Ogromne znaczenie nadal ma to, jak dzieci jedzą w domu i jakich nawyków uczą się od rodziców. Jeśli na co dzień dziecko nie je warzyw, ryb, strączków czy produktów pełnoziarnistych, trudno oczekiwać, że nagle z entuzjazmem zje je w szkolnej stołówce. Dlatego moim zdaniem te zmiany są potrzebne, ale najlepiej, gdy idą w parze z edukacją żywieniową i zaangażowaniem rodziców. Zdrowych nawyków uczymy przede wszystkim poprzez codzienność i przykład w domu. Patrząc jednak na główne założenia – zdecydowanie jest to krok w dobrą stronę według mnie.













