Nowy samochód dla OSP Tuczno
Blisko 40 letni strażacki żuk, który przez lata służył w jednostce w Tucznie, na początku lipca przeszedł na emeryturę. Gmina w jego miejsce zakupiła kilkunastoletniego lublina z wyposażeniem wartym 30 tys. zł.
Ochotnicy z Tuczna od kilku dobrych lat borykali się z problemem kadrowym. Gdy kilkanaście lat temu remontowana była świetlica, jedno z pomieszczeń zostało zaadaptowane na mały garaż dla miejscowych druhów. Jednak aktywność ograniczała się do minimum. Powodów było kilka – wielu młodych w tygodniu pracuje za granicą i bywają na miejscu tylko w weekendy. Stary żuk też nie zachęcał do aktywności, bo siłą rzeczy do boju z ogniem nie był przygotowany. Kończyło się na zabezpieczeniach, kierowaniem ruchem itp. Później przyszedł czas, że wyjazdów w roku było w porywach dwa. – Chcieliśmy jednostce dać nowy impuls. Dobrym przykładem jest Buszów, który też przed laty miał tylko żuka i też praktycznie nie był aktywny. Gdy pojawił się nowy samochód, zgłaszali się nowi strażacy, druhowie odżyli. Mamy nadzieję, że podobnie będzie w Tucznie – prognozuje burmistrz Mateusz Feder.
Dodatkowo, na co zawsze zwracają uwagę zawodowcy, Tuczno położone jest na skraju gminy, gdzie lesistość jest spora. Dlatego w takiej odległości dobrze, gdy są ochotnicy, którzy najszybciej zareagują gdy pojawi się małe zagrożenie. Strażacki garaż nie jest za duży, ma swoje ograniczenia, dlatego nie każdy lekki wóz by się tu zmieścił. Na początku gmina razem z Komendą Powiatową Straży Pożarnej próbowały pozyskać auto z jednostek na terenie lubuskiego. Niestety tak małych samochodów na „strażackim rynku” jest jak na lekarstwo. – Szukaliśmy na stronach ogólnopolskich i trafił się samochód, który spełniał nasze oczekiwania w okolicach Opola. Radni i władze gminy zgodzili się sfinansować to zadanie, za co dziękuję – komentuje Sebastian Skupiński, szef ochotników w Tucznie. Nowe autu to lublin wyposażony w zbiornik wodny 400 litrów. Ponadto pozyskany pojazd zawierał wyposażenie dodatkowe: zestaw do ratownictwa drogowego tzw. „szczęki życia” – rozpieracz ramieniowy oraz nożyce hydrauliczne holmatro, agregat prądotwórczy i wysokociśnieniowy, pilarka do drzewa, radia nasobne i radiostacja samochodowa, stojak z oświetleniem halogenowym, latarki, łopaty, miotły i kliny.
Na oficjalnym przekazaniu, które odbyło się w pieszą sobotę lipca, pojawili się nie tylko zaproszeni goście, ale przede wszystkim ochotnicy, przedstawiciele jednostek z terenu gminy i liczna grupa mieszkańców wsi. Przed kościołem proboszcz ks. Marcin Pracuk poświęcił pojazd. – Nie wiem, czego życzyć, czy żeby auto stało cały czas w garażu, czy żeby jeździło – żartował kapłan. Następnie na czele barwnego pochodu jechał emerytowany żuk, za nim lublin i kolejne auta z gminnych jednostek. – Bardzo się cieszymy, że otrzymujemy nową szansę, by nasza jednostka od nowa zaczęła żyć i przede wszystkim być gotowa do akcji. Cieszę się, że mamy nową krew, nowych ochotników – mówił do zgromadzonych S. Skupiński.
Po części oficjalnej rozpoczął się festyn rodzinny, który sfinansowany został z pieniędzy unijnych pozyskanych przez gminę w ramach rewitalizacji wsi. Na końcu była potańcówka pod gwiazdami.
Żuk został sprzedany kolekcjonerowi z Lubicza, który deklaruje jego rewitalizację i uczestnictwo w imprezach gminnych. Zatem nie odjedzie od nas na dobre…
oko
Fot.: Lekki wóz, który zakupiony został do Tuczna zastąpił blisko 40 letniego Żuka
Fot.: Nasze Strzelce