Rolnicy protestują

Strzeleccy rolnicy przyłączyli się do ogólnopolskiego protestu przeciwko unijnej polityce rolnej i importowi z Ukrainy. – Nasza sytuacja jest bardzo trudna i nie będziemy przyglądać się temu bezczynnie. Rząd musi usiąść do poważnych rozmów, które przede wszystkim przysłużą się interesom polskiego rolnika – mówią naszej gazecie protestujący.

 

Ogólnopolski protest rolników miał miejsce w piątek 14 listopada. Najwięcej zgromadzeń odbyło się w woj. zachodniopomorskim, gdzie protestowano w 40 miejscowościach. W ten dzień swoje niezadowolenie wyrażali też rolnicy z naszej gminy i sąsiednich gmin. – Opłacalność w rolnictwie jest na tę chwilę zerowa. Od 15 lat koszty produkcji nam stale rosną, a ceny są niższe i to chcemy sygnalizować – mówi Grzegorz Świątkowski, wiceprzewodniczący strzelecko-drezdeneckiej Rady Powiatowej Lubuskiej Izby Rolniczej. – Od 3 lat z Ukrainy wjeżdżają płody rolne, powstaje nadpodaż towaru na rynku, co powoduje spadek opłacalności dla polskich rolników. Od jakiegoś czasu Mercosur staje się coraz bardziej realny i to nowy kierunek, z którego będą wpływać produkty rolno-spożywcze – dodaje. Rolnicy zaznaczają, że zawsze eksportowali swoje produkty, a obecna polityka rządu utrudnia eksport, a ułatwia import. – Nie możemy się na to godzić. To uniemożliwia nam normalną pracę. Nie jesteśmy w stanie konkurować z rolnictwem ukraińskim, gdzie są konsorcja i oligarchowie, którzy produkują taniej, bo nie muszą spełniać wyśrubowanych norm polskiego rolnika. Domagamy się, by nasze państwo podjęło kroki w celu zapobiegania nadwyżkom z importu i ochrony interesów polskich rolników – wyjaśnia Grzegorz Świątkowski. Rolnicy zwracają też uwagę, że obecnie jest bardzo mało gospodarstw z produkcją trzody chlewnej. Dawniej praktycznie w każdym gospodarstwie była trzoda chlewna. – Rządamy wręcz, by stworzyć takie warunki, aby produkcja zwierzęca po prostu opłacała się – mówią naszej gazecie.

Piotr Bryk, rolnik z naszej gminy, podkreśla, że rolnicy mają sprzęt, który zakupili z kredytów i obecnie obawiają się, czy będą mieli z czego go spłacać. – Koszty mamy duże, a ceny są niższe niż ponad 10 lat temu. Nie wiadomo, co posiać, co uprawiać, żeby się opłacało. Boimy się o swoją przyszłość – zaznacza. Wyjaśnia też, że rolnicy są obwarowani licznymi unijnymi przepisami, które bardzo utrudniają pracę.
Na początku września rolnicy złożyli pismo z 22 postulatami do ministra rolnictwa, ale do tej pory nie otrzymali odpowiedzi. Wśród najważniejszych postulatów jest stworzenie systemowych rozwiązań chroniących polski rynek rolny i ograniczający napływ produktów spoza Polski, a szczególnie z Ukrainy. – Czekamy na odpowiedź ministerstwa i rozmowy, które mamy nadzieję, że przyniosą jakieś rezultaty – podkreśla Grzegorz Świątkowski.

rt
artykuł ukazał się w listopadowym numerze Ziemi Strzeleckiej

You may also like...

Skip to content